10
Sie

Udostępnij na:



Jakub Kędziora

Sąd Najwyższy dokłada kolejny puzzel frankowej układanki

I

Zapoznawanie się z treścią uchwał SN przywodzi na myśl oglądanie zwiastunów filmów – najpierw zapoznajemy się z krótkim zlepkiem najciekawszych fragmentów (sentencją), a dopiero po pewnym czasie niecierpliwego oczekiwania możemy obejrzeć całość (uzasadnienie). W odniesieniu do uchwały z 7 maja 2021 r. (III CZP 6/21), która jest przedmiotem niniejszego omówienia, czas oczekiwania od jej podjęcia do sporządzenia uzasadnienia wyniósł prawie trzy miesiące.

II

Przypomnijmy zatem, że 3 miesiące temu SN odniósł się do zagadnień prawnych postawionych przez Rzecznika Finansowego i podjął następującą uchwałę (nadając jej moc zasady prawnej):

  1. „​Niedozwolone postanowienie umowne (art. 3851 § 1 k.c.) jest od początku, z mocy samego prawa, dotknięte bezskutecznością na korzyść konsumenta, który może udzielić następczo świadomej i wolnej zgody na to postanowienie i w ten sposób przywrócić mu skuteczność z mocą wsteczną.
  2. Jeżeli bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy (art. 410 § 1 w związku z art. 405 k.c.). Kredytodawca może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna.”

III

Zanim przejdziemy do uzasadnienia, zauważmy, że pierwsze zdanie drugiej tezy jest de facto kalką z sentencji uchwały SN z 16 lutego 2021 r. (III CZP 11/20). To dobrze, gdyż oznacza to, że stosowanie tzw. teorii dwóch kondykcji stało się zasadą prawną. Pierwsza teza, choć może u wielu powodować reakcję „a nie mówiłem?”, stanowi novum w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Jest to tym bardziej istotne, że w zdefiniowaniu sankcji umowy zawierającej postanowienia abuzywne polskich sądów nie mógł wyręczyć TSUE.

Tym, co w uchwale zdaje się być najważniejsze, to drugie zdanie drugiej tezy, które dotyczy wymagalności roszczenia kredytodawcy. Sama sentencja, choć dedukcja prawnicza to podpowiada, nie wskazuje wprost, że Sąd Najwyższy podjął zagadnienie biegu terminu przedawnienia wzajemnych roszczeń stron nieważnej umowy kredytu waloryzowanego. Dopiero lektura uzasadnienia pozwala zrozumieć, w jaki sposób SN podszedł do prokonsumenckiej wykładni biegu terminu przedawnienia.

IV

Rozważania w przedmiocie drugiej tezy w uzasadnieniu bazują na dwóch istotnych założeniach, w ramach których Sąd Najwyższy wypracowuje swoje stanowisko:

  • termin przedawnienia wzajemnych roszczeń może rozpocząć bieg dopiero po podjęciu przez kredytobiorcę wiążącej decyzji co do stosowania niedozwolonej klauzuli;
  • terminy przedawnienia nie mogą działać na niekorzyść konsumenta.

Mówiąc najprościej, z powyższych założeń wynika, że konsument nie może zostać zaskoczony przez upływ terminu przedawnienia. Tym samym, w praktyce, banki nie będą mogły podnosić tego zarzutu wobec kredytobiorców.

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu tak konstruuje swoją argumentację, aby wszystkie elementarne instytucje prawa cywilnego pozostawały ze sobą w spójności. Prezentuje zatem następujący przebieg wydarzeń:

  • umowa jest ważna i skuteczna do chwili złożenia przez kredytobiorcę wolnej i świadomej zgody na związanie klauzulami abuzywnymi;
  • w braku następczej zgody klauzule abuzywne zostają pozbawione skuteczności de iure i ab initio;
  • nieskuteczność klauzul abuzywnych nie wpływa co do zasady na skuteczność całej umowy, jeśli może ona obowiązywać bez nich. W przeciwnym razie „upadek” umowy nie następuje automatycznie;
  • sąd rozważa, czy upadek umowy nie narazi konsumenta na „szczególnie niekorzystne konsekwencje”, przy czym rozważania te dotyczą stanu z chwili zaistnienia sporu;
  • jeśli upadek umowy narazi konsumenta na takie konsekwencje, a konsument nie zrzeknie się ochrony, wówczas sąd poszukuje norm dyspozytywnych lub przepisu „mającego zastosowanie, gdy strony danej umowy wyrażą na to zgodę”. W ostateczności sąd może nawet „podjąć wszelkie niezbędne środki mające na celu ochronę konsumenta” (cokolwiek to oznacza);

Należy jednak pamiętać, że w praktyce odmowa związania klauzulami abuzywnymi i zrzeczenie się ochrony przed upadkiem umowy zawarte są w jednym oświadczeniu („wolna i świadoma zgoda”).

Już na podstawie powyższego widać, że los umowy spoczywa w rękach konsumenta. Tym samym, z chwilą odmowy zgody na związanie klauzulami abuzywnymi i wyrażenie woli upadku umowy konsument przesądza o tym, że umowa kredytu jest wobec niego nieskuteczna z mocą wsteczną, a więc tak, jak gdyby nigdy nie była zawarta.

Sąd Najwyższy eliminuje możliwość przyjęcia w takiej sytuacji sankcji nieważności bezwzględnej, m.in. z tego powodu, że czynności nieważne nie mogą być następczo sanowane (oczywiście sytuacja ta dotyczy jedynie przypadku oceny umowy przez pryzmat art. 3851 k.c.). Tym samym za trafne przyjmuje zastosowanie sankcji bezskuteczności zawieszonej (to nota bene ta sama sankcja, która ma zastosowanie przy czynnościach „kulejących”, a więc gdy np. ktoś zawrze umowę w cudzym imieniu bez umocowania). Hipotetycznie, gdyby konsument wyraził następczą zgodę na związanie umową, umowa ta byłaby ważna i skuteczna od samego początku.

Gdyby tak było, nie można by mówić o „wzajemnych rozliczeniach stron” jako rozliczeniu nienależnych świadczeń w rozumieniu art. 410 k.c. Nie rozpocząłby biegu termin przedawnienia jakichkolwiek roszczeń o zwrot tych świadczeń. Dlatego właśnie kluczową rolę dla ustalenia początku tego biegu ma owo oświadczenie kredytobiorcy.

Sąd Najwyższy przyjął, że dopiero z chwilą podjęcia przez konsumenta decyzji, że postanowienia abuzywne nie będą sanowane, a zatem gdy brak podstawy prawnej (umowy kredytu) stał się definitywny, najwcześniej może rozpocząć się bieg terminu przedawnienia. Analogicznie, do chwili podjęcia takiej decyzji kredytodawca nie posiada wobec kredytobiorcy żadnych roszczeń tytułem nienależnego świadczenia. Konkludując, SN stwierdza następująco: >Owa trwała bezskuteczność (nieważność) jest równoznaczna ze stanem, w którym „czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia” w rozumieniu art. 410 § 2 in fine k.c. (condictio sine causa) oraz „nieważnością czynności prawnej” w rozumieniu art. 411 pkt 1 k.c.<.

V

Dokonując uproszczenia rozważań Sądu Najwyższego, można stwierdzić następująco: konsument, oświadczając, że chce unieważnienia umowy, startuje zegar biegu terminu przedawnienia wzajemnych roszczeń z tytułu nieważnej umowy kredytu.

Sąd Najwyższy odnosi się do jeszcze jednego praktycznego zagadnienia, mianowicie sposobu, w jaki dochodzi do oświadczenia konsumenta o woli upadku umowy. Nie ulega wątpliwości, co pokazuje praktyka, że oświadczenie takie może zostać złożone w toku rozprawy. SN poddaje jednak dyskusji skuteczność takiego oświadczenia złożonego już w żądaniu restytucyjnym zakładającym bezskuteczność umowy, tzn. (najczęściej) w wezwaniu do zapłaty z powołaniem się na nieważność umowy. Kwestia ta jest istotna, ponieważ kredytodawca musi mieć możliwość oceny, czy takie wezwanie zawiera w sobie wolną i świadomą zgodę na upadek umowy, a zatem czy ma je poczytywać jako początek biegu terminu przedawnienia, który – przypomnijmy – wynosi dla niego jedynie 3 lata.

SN co do zasady twierdzi, że takie wezwanie nie może być uznane za skutecznie rozpoczynające bieg terminu przedawnienia, jeżeli „nie towarzyszy mu wyraźne oświadczenie konsumenta, potwierdzające otrzymanie wyczerpującej informacji”.

Z punktu widzenia praktyki pojawia się pytanie, czy przedprocesowe czynności kredytobiorców nie powinny zmierzać do rozwiania wątpliwości w tej kwestii, tj. czy nie byłoby słusznym, aby kredytobiorcy już na tym etapie oświadczali, że ich odmowa związania postanowieniami abuzywnymi i wola doprowadzenia do upadku umowy są świadome i wolne.  Co więcej, warto się zastanowić, czy skorzystanie z usług fachowego pełnomocnika nie świadczy niejako automatycznie o powzięciu przez kredytobiorcę świadomości skutków usunięcia z umowy postanowień niedozwolonych, a przedprocesowe wezwanie do polubownego rozstrzygnięcia nie stanowi emanacji odmowy wyrażenia zgody na wiązanie się tymi postanowieniami.

Zauważmy bowiem, że w kontekście średniego czasu postepowań w sprawach frankowych może dojść do sytuacji, że w pewnym momencie bank nie będzie już mógł się bronić argumentem o ważności umowy, bowiem narazi się na upływ terminu przedawnienia, a tym samym stosowny zarzut ze strony konsumenta. Z drugiej strony zagadnienie to nie jest aż tak ważkie, bowiem – co potwierdza również SN w omawianej uchwale – bankowi (jak i konsumentowi) przysługuje zarzut potrącenia, który w typowej konfiguracji skutecznie obchodzi przedawnienie (przynajmniej w przeważającej części roszczenia).

VI

Omawiana uchwała, mimo że naprawdę istotna, jest tylko przystankiem na drodze do Uchwały Pełnego Składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego (sygn. III CZP 11/21). W każdym wpisie dotyczącym orzecznictwa w sprawach tzw. „frankowych” czujemy się jednak zobowiązani do podsumowania, co już zostało rozstrzygnięte, a co jest jeszcze niewiadomą (w tym sensie, że w kwestii tej nie wypowiedział się Sąd Najwyższy).

Uchwała SN z 7 maja 2021 r. skutecznie skreśliła z listy „niewiadomych” piąte pytanie skierowane przez I Prezes SN. Tym samym za rozstrzygnięte można uznać zagadnienia objęte pytaniami 1-5. Pozostało jedynie szóste pytanie, dotyczące wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału. Co ciekawe, Sąd Najwyższy na 33 stronach uzasadnienia, kilkukrotnie mając okazję, unika odniesienia się do tego zagadnienia. I choć doktryna zdaje się mieć już odpowiedź na to pytanie, na stanowisko Sądu Najwyższego będziemy musieli jeszcze poczekać.

Na sam koniec, zaznaczając, że nie chcę być złym prorokiem, trzeba zaznaczyć, że dotychczasowe rozstrzygnięcia co do „najistotniejszych” kwestii związanych z kredytami waloryzowanymi walutą obcą, w praktyce rodzą nowe, pomniejsze, problemy prawne. Dla przykładu, bez szerszego omawiania, wystarczy wskazać problem potrącenia w procesie w sytuacji, gdy spłata następowała częściowo w złotych polskich, a częściowo w mierniku waloryzacji, tj. we franku szwajcarskim. Ta kwestia została omówiona w naszym poprzednim wpisie: Wzajemne rozliczenie stron nieważnej umowy kredytu przy spłatach bezpośrednio w walucie waloryzacji

Poza uchwałą SN pod sygn. akt III CZP 11/21 warto śledzić losy sprawy pod sygn. akt III CZP 13/21, w której Sąd Najwyższy zmierzy się z oceną, czy typowy wzorzec umowy kredytu waloryzowanego (tj. przyznający bankowi kompetencje do jednostronnego kształtowania wysokości kursów) godzi w zasadę swobody umów tak dalece, że cała czynność prawna jest nieważna na podstawie art. 58 k.c. Jeśli odpowiedź na to pytanie będzie pozytywna, zapewne czeka nas kolejne zagadnienie prawne związane z kolizją reżimów z art. 58 k.c. i art. 3851 k.c.

Udostępnij na: